
Wygenerowanie artykułu na bloga zajmuje dziś kilkanaście sekund. Nic dziwnego, że wiele firm zastanawia się, czy nie zastąpić copywritera czatem AI. Pytanie, które słyszymy najczęściej, brzmi: czy Google karze za teksty pisane przez sztuczną inteligencję?
Krótka odpowiedź: nie za sam fakt użycia AI. Długa odpowiedź jest ciekawsza – i to od niej zależy, czy treści pomogą Twojej stronie, czy jej zaszkodzą.
Stanowisko Google jest od kilku lat spójne: wyszukiwarka nagradza treści wysokiej jakości, niezależnie od tego, w jaki sposób powstały. Liczy się to, czy tekst jest pomocny, rzetelny i napisany z myślą o ludziach.
Jednocześnie Google traktuje jako spam masowe tworzenie treści, których głównym celem jest manipulowanie wynikami wyszukiwania, a nie pomaganie użytkownikom. W wytycznych nazywa się to nadużyciem polegającym na tworzeniu treści na dużą skalę – i nie ma znaczenia, czy robi to człowiek, program, czy AI.
W praktyce oznacza to, że problemem nie jest narzędzie, tylko sposób jego użycia.
Model językowy tworzy tekst na podstawie tego, co już istnieje w internecie. Jeśli nie dodasz własnej wiedzy, dostaniesz uśrednioną wersję setek podobnych artykułów. Takie treści rzadko wygrywają w wynikach wyszukiwania i niemal nigdy nie są cytowane w odpowiedziach AI.
Modele potrafią z pełnym przekonaniem podać nieistniejące statystyki, przepisy czy nazwy. W tematach dotyczących zdrowia, finansów czy prawa takie błędy mogą realnie zaszkodzić czytelnikom – i reputacji firmy.
Wygenerowanie stu stron „usługa + miasto” różniących się tylko nazwą miejscowości to klasyczny przykład treści tworzonych na skalę, bez realnej wartości. Zamiast tego lepiej przygotować mniej podstron, ale opisujących prawdziwą działalność w danym miejscu. Więcej: lokalizacja treści dla Trójmiasta.
Tekst skopiowany z okna czatu często przenosi do edytora ukryty kod – dodatkowe znaczniki, klasy i atrybuty. Potrafią one zepsuć wygląd strony, np. sprawić, że nagłówki staną się niewidoczne. Zanim opublikujesz tekst, wklej go jako zwykły tekst albo sprawdź kod w edytorze.
Google zachęca, by zastanowić się, „kto, jak i dlaczego” stworzył treść, i informować o sposobie powstania tam, gdzie czytelnik mógłby się tego spodziewać. W przypadku grafik i filmów generowanych przez AI niektóre platformy – np. Instagram czy YouTube – wymagają oznaczenia takich materiałów. Przy tekstach firmowych najważniejsze jest jednak to, by za treść odpowiadał realny autor lub zespół, który ją sprawdził.
Sztuczna inteligencja to świetne narzędzie – pod warunkiem, że pracuje dla eksperta, a nie zamiast niego. Najlepsze efekty daje połączenie szybkości AI z wiedzą i doświadczeniem Twojej firmy. Tak tworzymy treści w ramach usług marketingu treści. Jeśli chcesz sprawdzić, czy treści na Twojej stronie pomagają, czy szkodzą, zamów bezpłatny audyt SEO.
Czytaj też: Przegląd od AI i Tryb AI w Google, techniki Black Hat SEO.